Beskid Śląsko-Morawski

 

Czasokres:

15…17 styczeń 1988

 

Miejsce:

j.w.

 

Skład:

szef: Marek, Iwona, Grażka, Dzida, Mieciu, Kazik, Vacia i R CARROL .

 

 

piątek 15 stycznia

 

Wyprawa rozpoczęta godzinnym spóźnieniem na granicy w stosunku do czasu zaplanowanego (odwołany autobus Gl-ce — Cieszyn). (……….) Z Czeskiego Cieszyna pociągiem do Frydka-Mistka, stąd też vlakiem do Frentatu.

We Frydku oddziela się od grupy Kazik.

Frentat — początek ostrego łojenia — perę kilometrów asfaltem, potem kawałek szlakiem — po czym prawie od razu znajdujemy świetną bacówkę — aż dwie ściany lasu.

Pulpa z kaszy z dwiema minami (mikro-papryczki) — trafiają:

kierownik Marek i baca Dzida. Bacówka z nawiewem, ale za to izodyma L 8. Nocleg kulturalny. (Carrol)

 

sobota 16 stycznia

 

Rano pulpa ryżowa niezaminowana. Ruszamy na Radho\t. Na trasie rozdzielamy się na 4 grupy, które od czasu do czasu przecinają swoją trasę.

„Milimetr to cieć” — cytat z gawędki po pulpie i grzankach. Na Radhote w schronisku spotkanie grup. Jako ostatnia dociera grupa jednoosobowa w składzie: Marek.

Ruszamy do przodu szeregiem doskonałych ślizgawek. Bardzo często ślizganie rozpoczynało się z pozycji pionowej. Kończyło — na wszelkich dotychczas poznanych układach choreograficznych. Lód towarzyszy nam do przeł. Roztoka.

Dalej przez Pustevny, Taneźnicę, Zertov Mlyn i Knohyno. Nad doliną Zeladenky znajdujemy bacówkę z widokiem na Smrk. W środku kanapa z jedną sprężyną na wierzchu, czekanokilof i dużo puszek po preparacie PREFORM (dusiku min. 11%, fosforu jako P2 O5

min. 10%, drasloku jako K2O min. 11,5%, horźiku jako MgO min. 2% —

pri manipulaci s hnoivem je nutno pouzit ochrann‚ rukavice a pred jidlem pitim źi kourenim si um t ruce). Świetnie się te proszki nadają do siedzenia i jako elementy koństrukcyjne jadwigi. Pulpa ryżowa z jedną miną — niewybuchem — nie wykryta. (Carrol)

 

niedziela 17 stycznia

 

Cytaty:

1. „A napisałeś, że przez granicę nie chcieli nas puścić z powodu kurtki z misiem Grażki?”

2. „– Gdzie jest Iwona?

— Poszła się umyć.

— Co!? Półtorej godziny się myje?

— Robi zaporę, żeby się wykąpać.”

3.”Co za nędza!”

Rano okazało się, że mina została wylana z wywarem z ryżu Będzie użyta powtórnie.

Minę łyknął VACIA. Po zażyciu pobiegł do herbaty, która nad ogniskiem właśnie zaczęła wrzeć i ochłodził nią wyżartą jamę ustną. Przed południem wyruszyliśmy. Podejście na Smrk pokonujemy częściowo na czterech kończynach.

Widoki ze Smrka doskonałe — widać Małą i Wielką Fatrę, Tatry, Beskid Śląski i Źywiecki. Pietraszonka niestety b. słabo widoczna. Zejście w tempie maksymalnym do Ostrawicy. Łapiemy pociąg do Frydlandu, tam na żarło, potem do Frydka-Mistka i do Czeskiego Cieszyna.

 

Cytaty:

1.”Bo ja w pokoju mam +5]C, bo mam zakręcone kaloryfery. A to dlatego, że hoduję kaktusy, a one zimą muszą mieć niską temperaturę.”

W Cieszynie wydajemy ostatnie korony i po stwierdzeniu: „Tu też nędza. Wracamy do Polski”, przekraczamy bez trudności granicę. Kierownik Marek i Iwona ładują się do autobusu do Katowic, zaś reszta do autobusu do Gliwickiego.

Po drodze wjeżdżamy w obszary dużych opadów śnieżnych. Pod koniec jazdy Dzida stwierdza: „– O, jesteśmy już w Nieborowicach”. Po pięciu minutach jazdy hasło powtarza się, tak, że mijamy tę wioskę jeszcze parokrotnie.

 

Gliwice witają nas padającym, długo oczekiwanym śniegiem. (Carrol)

 

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *